-Przepraszam - usłyszała głos dochodzący spod burzy ciemnych loków - Ty jesteś tą dziewczyną Duffa? Od jakiejś godziny opowiada tylko o tobie
-Tak, to ja. Jestem Michelle - uśmiechnęła się
-A ja Saul - uśmiechnął się - To może ja cię zostawię - powiedział i zamknął drzwi. Dziewczyna wysuszyła włosy i się ubrała. Poszła do chłopaków.
-O, to jest właśnie Michelle! - Duff podbiegł do dziewczyny i ją objął
-Cześć! - powiedziała uśmiechając się
-To są Gunsi - wskazał na chłopaków - To jest Axl - wskazał na rudego, długowłosego mężczyznę - To Steven - pokazał na uśmiechniętego blondyna - Izzy - wskazał na czarnowłosego chłopaka - A to Slash
-My się już znamy - uśmiechnęła się
-Skąd? - spojżał na nich podejżliwie. Oboje się uśmiechali
-No bo Saul kilkanaście minut temu wszedł do łazienki nie będąc światom mojej obecności w niej
-Slash, ale pamiętaj, ona jest moja - pocałował dziewczynę
-Oj kotku, nie bądź zazdrosny - odwzajemniła pocałunek
-Eh, jakież to słodkie... aż mi się rzygać chce... - przerwał im Axl
-Jak ci się chce rzygać, to nie patrz w lustro, skarbie - odpowiedziała Michelle. Duff, Slash, Izzy i Steven parsknęli śmiechem; Axl stał wkurwiony nie wiedząc co odpowiedzieć. - Oj nie obrażaj się, Axl - uśmiechnęła się i cmoknęła chłopaka w policzek. Axl uśmiechnął się do niej lekko.
-Skarbie... Co będziemy dziś robić? - Zapytał Duff
-Nie wiem... Jakieś sugestie? - odparła
-Kochanie, co powiesz na wspólną, długą, gorącą kąpiel? - szepnął jej na ucho
-Wiesz, chętnie - odpowiedziała cicho, uśmiechając się. Duff złapał ją za rękę. Razem poszli na górę.
-Rozbieraj się - powiedział nalewając wody do wanny. Dziewczyna rozebrała się i założyła jego koszulę, żeby nie stać nago. Duff przygotował kąpiel, rozebrał się i wszedł do wanny, Michelle zrobiła to samo, usiadła i przytuliła się do niego.
-Jak ciepło... - mruknęła z rozkoszą
-Przyjemnie?
-Baardzoo...
-To dobrze, bo ja chcę dla ciebie jak najlepiej
-Kocham cię... ale boję się, że się mną znudzisz
-Nie mów tak! Nie znudzę się tobą, za bardzo cię kocham
-Nawet nie wiesz, jak wielką mam nadzieję, że to prawda - tuli się do niego mocno. Duff zaczyna myć jej długie, czarne włosy - Przyjemnie - westchnęła cicho. Duff masuje skórę jej głowy. Spłukuje pianę z włosów. - Moja kolej. - bierze do ręki szampon i zaczyna myć jego włosy.
-Och, to naprawdę przyjemne. Musimy częściej się razem kąpać.
-Ja tam nic przeciwko nie mam - uśmiechnęła się. Spłukała pianę z jego włosów. Duff pocałował ją namiętnie.
-Michelle, obiecaj mi, że zawsze przy mnie będziesz.
-Obiecuję. Zawsze będę przy tobie, choćby nie wiem co się działo - powiedziała. Duff wtulił się w nią jak małe dziecko.
-To wszystko dzieje się tak szybko. Nie przypuszczałem, że można pokochać kogoś w tak krótkim czasie, tak mocno
-Nawet nie wiesz jak przyjemnie jest mi to słyszeć. - przytuliła go mocno - Wychodzimy już? Zimno się robi.
-Tak, skarbie - wychodzi i pomaga jej wstać. Otula ją ręcznikiem. Zawiązuje swój ręcznik w pasie i ją przytula. Michelle całuje go. Duff pomaga Michelle się ubrać.
-Jakie ja mam szczęście, że na ciebie wpadłam.
-Ja też, skarbie. - pocałował ją
-Co będziemy dziś robić?
-Hmm... Chodźmy na jakiś spacer - uśmiechnął się
-Dobra - pocałowała go w policzek
Minęło 20 minut. Duff i Michelle spacerowali razem ulicami Los Angeles.
-Duff, kocham cię, wiesz? - uśmiechnęła się
-Wieem - uśmiech - A wiesz, że ja ciebie też?
-No ale pewnie, że tak
-Chcesz gofra?
-Taak! - uśmiechnęła się jak dziecko. Duff kupił jej gofra z bitą śmietaną i czekoladą
-Smacznego - objął ją ramieniem.
-Mmm! - mruknęła jedząc gofra.
-Pobrudziłaś się - Duff spojrzał na nią z rozbawieniem.
-Gdzie?
-Tu - zbliżył usta do jej nosa i zlizał z niego śmietanę - i tu - oblizał jej wargi i namiętnie ją pocałował
-Ty też się pobrudziłeś - uśmiech
-Gdzie!?
-O tu! - popchnęła rękę z jego gofrem wprost na twarz i zaczęła się śmiać
-Takie to śmieszne!? - zaczął się śmiać i pocałował ją brudząc ją śmietaną
-Ej no! - zaczęła się śmiać, wyciągnęła chusteczkę i wytarła swoją twarz. Wytarła twarz Duffa. - Kochasz mnie jeszcze?
-Tak - pocałował ją namiętnie.
-Wy szataniści jedne! - obok przechodziła jakaś babcia i uderzyła Duffa torebką. Michelle i Duff wybuchnęli śmiechem
-Mój ty szatanisto - uśmiechnęła się słodko
-Moja szatanistko - pocałował ją delikatnie i poszli dalej
-Już 14, wracamy?
-Mhm... Umiesz gotować?
-Ano umiem - uśmiechnęła się
-Ugotujesz mi obiad? - zrobił słodką minkę
-A co byś chciał? - uśmiechnęła się szeroko
-Hmm... spaghetti! Tak! Spaghetti!
-Mój ty dzieciaku!
-Mamusiu! - złapał ją za tyłek
-Synku, tak nie wolno! Za karę pójdziesz do księdza-pedofila - powiedziała poważnym tonem
-Ale ja nie chcę! - odpowiedział. Michelle pocałowała go namiętnie. Duff złapał ją za rękę i udali się w kierunku domu. Po drodze zrobili zakupy - Ej, chłopaki! Michelle zrobi nam... OBIAD! Normalny! Nie żremy dziś kupnego żarcia!
-A co ugotujesz? - Slash podbiegł do Michelle
-Spaghetti - uśmiechnęła się do chłopaka
-Mniaaam! - powiedział z szerokim uśmiechem, jak małe dziecko - Mogę pomóc?
-Pewnie! - uśmiech - Chodź - poszli razem do kuchni
-Więc Michelle, podoba mi się to imię
-Dziękuję - uśmiechnęła się
-Ogółem jesteś ładna
-Również dziękuję, ale nie uważam tak
-Eh... - westchnął. Po godzinie skończyli przygotowanie obiadu. Michelle nakryła do stołu. Do jadalni wszedł Steven
-Czy... to... spaghetti!
-Tak, Steven. To spaghetti - odpowiedziała z uśmiechem - sama gotowałam.
-Duff! Jeśli ty się z nią nie ożenisz, ja to zrobię - usiadł i zaczął jeść. Po zjedzeniu Duff i Michelle przenieśli naczynia do kuchni
-Duffy? - podeszła do niego z uśmiechem
-Słucham? - zapytał. Nie odpowiedziała tylko namiętnie go pocałowała. Duff złapał za jej uda, podniósł ją i osadził ją na swoich biodrach
-Zmywasz - szepnęła mu do ucha
-No ale ej! To niesprawiedliwe. Wiesz, że ci ulegnę.
-Ciii! - zamknęła mu usta pocałunkiem
-Okey... - zabrał się do zmywania naczyń. Michelle poszła do pokoju, przez otwarte drzwi zobaczyła Slasha grającego Patience, szybko pobiegła po swoją gitarę i przyłączyła się do niego. Slash spojrzał na nią z uśmiechem, nie przerwał gry. Michelle zaczęła śpiewać. Nie zauważyła, że reszta Gunsów przygląda się jej. Po skończonej piosence zaczęli bić brawo.
-Wow, dziewczyno! - powiedział Izzy - Świetna jesteś! - zakomunikował z uśmiechem. Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało. Chłopaki wrócili do swoich zajęć, Michelle została sama ze Slashem
-Jesteś niesamowita. Zazdroszczę Duffowi - spojrzał w jej oczy i położył dłoń na jej policzku - Jesteś taka piękna - patrzył w jej zielone oczy jak zahipnotyzowany
-Slash... Ja... Nie wiem co mam powiedzieć...
-Ciiiii - zaczął grać One in a milion, a ona razem z nim. Skończyli razem piosenkę
-Zobaczę jak Duff poradził sobie z naczyniami - słychać dźwięk tłuczonego szkła
-No to już nie mamy talerzy...
-Duff, co się stało? - pobiegła do niego
-A nie, nic - kończył sprzątać pozostałości talerza z podłogo
-Osz ty moja niezdaro - pocałowała go. Duff wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni