piątek, 6 lipca 2012

07.07.2012 - Rozdział Trzeci; Moja mała Michelle

PRZEPRASZAM! Bardzo, bardzo przepraszam za niedodawanie rozdziałów. W tym właśnie momencie, biorę się za rozdział czwarty.


-Przepraszam - usłyszała głos dochodzący spod burzy ciemnych loków - Ty jesteś tą dziewczyną Duffa? Od jakiejś godziny opowiada tylko o tobie
-Tak, to ja. Jestem Michelle - uśmiechnęła się
-A ja Saul - uśmiechnął się - To może ja cię zostawię - powiedział i zamknął drzwi. Dziewczyna wysuszyła włosy i się ubrała. Poszła do chłopaków.
-O, to jest właśnie Michelle! - Duff podbiegł do dziewczyny i ją objął
-Cześć! - powiedziała uśmiechając się
-To są Gunsi - wskazał na chłopaków - To jest Axl - wskazał na rudego, długowłosego mężczyznę - To Steven - pokazał na uśmiechniętego blondyna - Izzy - wskazał na czarnowłosego chłopaka - A to Slash
-My się już znamy - uśmiechnęła się
-Skąd? - spojżał na nich podejżliwie. Oboje się uśmiechali
-No bo Saul kilkanaście minut temu wszedł do łazienki nie będąc światom mojej obecności w niej
-Slash, ale pamiętaj, ona jest moja - pocałował dziewczynę
-Oj kotku, nie bądź zazdrosny - odwzajemniła pocałunek
-Eh, jakież to słodkie... aż mi się rzygać chce... - przerwał im Axl
-Jak ci się chce rzygać, to nie patrz w lustro, skarbie - odpowiedziała Michelle. Duff, Slash, Izzy i Steven parsknęli śmiechem; Axl stał wkurwiony nie wiedząc co odpowiedzieć. - Oj nie obrażaj się, Axl - uśmiechnęła się i cmoknęła chłopaka w policzek. Axl uśmiechnął się do niej lekko.
-Skarbie... Co będziemy dziś robić? - Zapytał Duff
-Nie wiem... Jakieś sugestie? - odparła
-Kochanie, co powiesz na wspólną, długą, gorącą kąpiel? - szepnął jej na ucho
-Wiesz, chętnie - odpowiedziała cicho, uśmiechając się. Duff złapał ją za rękę. Razem poszli na górę.
-Rozbieraj się - powiedział nalewając wody do wanny. Dziewczyna rozebrała się i założyła jego koszulę, żeby nie stać nago. Duff przygotował kąpiel, rozebrał się i wszedł do wanny, Michelle zrobiła to samo, usiadła i przytuliła się do niego.
-Jak ciepło... - mruknęła z rozkoszą
-Przyjemnie?
-Baardzoo...
-To dobrze, bo ja chcę dla ciebie jak najlepiej
-Kocham cię... ale boję się, że się mną znudzisz
-Nie mów tak! Nie znudzę się tobą, za bardzo cię kocham
-Nawet nie wiesz, jak wielką mam nadzieję, że to prawda - tuli się do niego mocno. Duff zaczyna myć jej długie, czarne włosy - Przyjemnie - westchnęła cicho. Duff masuje skórę jej głowy. Spłukuje pianę z włosów. - Moja kolej. - bierze do ręki szampon i zaczyna myć jego włosy.
-Och, to naprawdę przyjemne. Musimy częściej się razem kąpać.
-Ja tam nic przeciwko nie mam - uśmiechnęła się. Spłukała pianę z jego włosów. Duff pocałował ją namiętnie.
-Michelle, obiecaj mi, że zawsze przy mnie będziesz.
-Obiecuję. Zawsze będę przy tobie, choćby nie wiem co się działo - powiedziała. Duff wtulił się w nią jak małe dziecko.
-To wszystko dzieje się tak szybko. Nie przypuszczałem, że można pokochać kogoś w tak krótkim czasie, tak mocno
-Nawet nie wiesz jak przyjemnie jest mi to słyszeć. - przytuliła go mocno - Wychodzimy już? Zimno się robi.
-Tak, skarbie - wychodzi i pomaga jej wstać. Otula ją ręcznikiem. Zawiązuje swój ręcznik w pasie i ją przytula. Michelle całuje go. Duff pomaga Michelle się ubrać.
-Jakie ja mam szczęście, że na ciebie wpadłam.
-Ja też, skarbie. - pocałował ją
-Co będziemy dziś robić?
-Hmm... Chodźmy na jakiś spacer - uśmiechnął się
-Dobra - pocałowała go w policzek
Minęło 20 minut. Duff i Michelle spacerowali razem ulicami Los Angeles.
-Duff, kocham cię, wiesz? - uśmiechnęła się
-Wieem - uśmiech - A wiesz, że ja ciebie też?
-No ale pewnie, że tak
-Chcesz gofra?
-Taak! - uśmiechnęła się jak dziecko. Duff kupił jej gofra z bitą śmietaną i czekoladą 
-Smacznego - objął ją ramieniem.
-Mmm! - mruknęła jedząc gofra.
-Pobrudziłaś się - Duff spojrzał na nią z rozbawieniem.
-Gdzie?
-Tu - zbliżył usta do jej nosa i zlizał z niego śmietanę - i tu - oblizał jej wargi i namiętnie ją pocałował
-Ty też się pobrudziłeś - uśmiech
-Gdzie!? 
-O tu! - popchnęła rękę z jego gofrem wprost na twarz i zaczęła się śmiać
-Takie to śmieszne!? - zaczął się śmiać i pocałował ją brudząc ją śmietaną
-Ej no! - zaczęła się śmiać, wyciągnęła chusteczkę i wytarła swoją twarz. Wytarła twarz Duffa. - Kochasz mnie jeszcze?
-Tak - pocałował ją namiętnie.
-Wy szataniści jedne! - obok przechodziła jakaś babcia i uderzyła Duffa torebką. Michelle i Duff wybuchnęli śmiechem
-Mój ty szatanisto - uśmiechnęła się słodko
-Moja szatanistko - pocałował ją delikatnie i poszli dalej
-Już 14, wracamy?
-Mhm... Umiesz gotować?
-Ano umiem - uśmiechnęła się
-Ugotujesz mi obiad? - zrobił słodką minkę
-A co byś chciał? - uśmiechnęła się szeroko
-Hmm... spaghetti! Tak! Spaghetti!
-Mój ty dzieciaku!
-Mamusiu! - złapał ją za tyłek
-Synku, tak nie wolno! Za karę pójdziesz do księdza-pedofila - powiedziała poważnym tonem
-Ale ja nie chcę! - odpowiedział. Michelle pocałowała go namiętnie. Duff złapał ją za rękę i udali się w kierunku domu. Po drodze zrobili zakupy - Ej, chłopaki! Michelle zrobi nam... OBIAD! Normalny! Nie żremy dziś kupnego żarcia!
-A co ugotujesz? - Slash podbiegł do Michelle
-Spaghetti - uśmiechnęła się do chłopaka
-Mniaaam! - powiedział z szerokim uśmiechem, jak małe dziecko - Mogę pomóc?
-Pewnie! - uśmiech - Chodź - poszli razem do kuchni
-Więc Michelle, podoba mi się to imię
-Dziękuję - uśmiechnęła się
-Ogółem jesteś ładna
-Również dziękuję, ale nie uważam tak
-Eh... - westchnął. Po godzinie skończyli przygotowanie obiadu. Michelle nakryła do stołu. Do jadalni wszedł Steven
-Czy... to... spaghetti!
-Tak, Steven. To spaghetti - odpowiedziała z uśmiechem - sama gotowałam.
-Duff! Jeśli ty się z nią nie ożenisz, ja to zrobię - usiadł i zaczął jeść. Po zjedzeniu Duff i Michelle przenieśli naczynia do kuchni
-Duffy? - podeszła do niego z uśmiechem
-Słucham? - zapytał. Nie odpowiedziała tylko namiętnie go pocałowała. Duff złapał za jej uda, podniósł ją i osadził ją na swoich biodrach
-Zmywasz - szepnęła mu do ucha
-No ale ej! To niesprawiedliwe. Wiesz, że ci ulegnę.
-Ciii! - zamknęła mu usta pocałunkiem
-Okey... - zabrał się do zmywania naczyń. Michelle poszła do pokoju, przez otwarte drzwi zobaczyła Slasha grającego Patience, szybko pobiegła po swoją gitarę i przyłączyła się do niego. Slash spojrzał na nią z uśmiechem, nie przerwał gry. Michelle zaczęła śpiewać. Nie zauważyła, że reszta Gunsów przygląda się jej. Po skończonej piosence zaczęli bić brawo.
-Wow, dziewczyno! - powiedział Izzy - Świetna jesteś! - zakomunikował z uśmiechem. Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało. Chłopaki wrócili do swoich zajęć, Michelle została sama ze Slashem
-Jesteś niesamowita. Zazdroszczę Duffowi - spojrzał w jej oczy i położył dłoń na jej policzku - Jesteś taka piękna - patrzył w jej zielone oczy jak zahipnotyzowany
-Slash... Ja... Nie wiem co mam powiedzieć...
-Ciiiii - zaczął grać One in a milion, a ona razem z nim. Skończyli razem piosenkę
-Zobaczę jak Duff poradził sobie z naczyniami - słychać dźwięk tłuczonego szkła
-No to już nie mamy talerzy...
-Duff, co się stało? - pobiegła do niego
-A nie, nic - kończył sprzątać pozostałości talerza z podłogo
-Osz ty moja niezdaro - pocałowała go. Duff wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni

środa, 27 czerwca 2012

27.06.2012 - Rozdział drugi; Kocham cię...

UWAGA! W tym rozdziale zastosowane zostały treści co najmniej gorszące, zawierające opisy scen łóżkowych. 

Podczas jego nieobecności, dziewczyna umyła się i ubrała. Gdy poszła z powrotem do sypialni - Duff już tam czekał, dzerżąc w rękach talerz z goframi z bitą śmietaną i owocami.
-Ślicznie wyglądasz - zakomunikował jej
-Dziękuję - zaczerwieniła się lekko
-Nie bądź aż tak nieśmiała - odstawił talerz i podszedł do niej - Jesteś naprawdę piękna...
-Nie kłam - zaczerwieniła się jeszcze bardziej
-...i słodka...
-Przestań - uśmiechnęła się
-...jesteś moim ideałem.
-Nie jestem - pocałowała go namiętnie. Duff odwzajemnił pocałunek.
-Może to dziwnie zabrzmieć - usiadł na łóżku. Michelle usiadła obok - znamy się od wczoraj. Wtedy gdy na ciebie wpadłem, zacząłem marzyć, by było z tego coś więcej. Mała, ja cię kocham. Pokochałem cię w chwili gdy cię tylko zobaczyłem. Możesz myśleć, że ja to mówię tylko po to, żeby cię przelecieć, ale ja cię naprawdę kocham i... - nagle przerwał, bo Michelle pocałowała go namiętnie.
-Kocham cię skarbie - powiedziała patrząc mu w oczy. Duff mocno ją przytulił.
-Jedz gofry - uśmiechnął się i podał jej talerz. Michelle zaczęła jeść - Ubrudziłaś się bitą śmietaną - uśmiechnął się i nieśmiało zlizał śmietanę z jej nosa
-Dziękuję - zaczerwieniła się lekko - jeśli tak to ma wyglądać, to mogę brudzić się ciągle - uśmiechnęła się
-Poczekaj - uśmiechnął się łobuzersko, wyszedł na chwilę z pokoju. Michelle zastanawiała się, gdzie on poszedł. Duff wrócił po chwili trzymając coś za plecami i uśmiechając się
-Co tam masz?
-Nic, nic - podszedł i pobrzudził jej twarz bitą śmietaną z puszki którą ze sobą przyniósł
-Ejj no! - krzyknęła śmiejąc się
-No co? - uśmiechnął się i zaczął zjadać z niej bitą śmietanę. Michelle głośno się śmiejąc wyrwała mu puszkę z ręki.
-I co teraz? - zapytała przewracając go na łóżku i siadając na nim
-No ej, to niesprawiedliwe - powiedział i usiłował zrobić zbolałą minę, jednak z marnym efektem
-Welcome to the jungle, baby - szepnęła mu wprost do ucha i pobrudziła jego twarz bitą śmietaną. Zaczęła się śmiać, po czym zlizała śmietanę z jego twarzy - Mmm, tak smakuje lepiej
-Osz ty - przewrócił ją na plecy, przysiadł na jej nogach i zaczął łaskotać. Michelle zaczęła się głośno śmiać. Po kilku minutach łaskotaknia, zszedł z niej i położył obok niej. Przytulił ją. - Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze
-Ja też, skarbie. Ja też
-To jak, wprowadzisz się do mnie? - zapytał z nadzieją
-Naprawdę tego chcesz?
-Tak. Bardzo
-Więc dobrze, wprowadzę się - uśmiechnęła się
-Co dziś będziemy robić? Najpierw pojedziemy do ciebie po twoje rzeczy, a potem?
-Nie wiem, zaproponuj coś
-Nie, ty - cmoknął ją w policzek
-Plaża?
-Mhm. - uśmiechnął się i ją pocałował - Więc idę się ubrać. - wyszedł i wrócił po 20 minutach w skórzanych spodniach, glanach i koszulce. - Chodźmy. - złapał ją za rękę. Poszli na plażę. Tam Duff rozłożył ręcznik - Chcesz coś do picia?
-Nie, dziękuję - uśmiechnęła się zdejmując sukienkę
-Więc chodź do wody - przerzucił ją sobie przez ramię. Michelle zaczęła się śmiać. Duff odstawił ją w wodzie - Nie za zimna?
-Nie, jest idealna - uśmiechnęła się i ochlapała go
-Ej no! - ochlapał ją
-No co? - śmiech
-I co teraz - popchnął ją i oboje wpadli do wody. Michelle ciągle się śmiała. Podpłynęła do niego i namiętnie go pocałowała. - Mmm - zamruczał jak kot. Po kilkudziesięciu minutach zabaw w wodzie wyszli na brzeg i położyli się na koc.
-Kocham cię. - przytuliła się do niego
-Ja ciebie też - objął ją - Okey, chodźmy do ciebie po twoje rzeczy
-Okey - uśmiechnęła się. Ubrali się i poszli do jej mieszkania. Dziewczyna spakowała ciuchy
-Kochanie? Zagrasz mi coś? - wskazał jej ręką gitarę. Dziewczyna niechętnie zaczęła grać "Sweet Child o' mine" jednocześnie śpiewając - Kochanie, to było cudowne. Ty nieś gitarę, a ja wezmę resztę walizek.
-Okey - cmoknęła go w policzek. Tak oto wzięli jej rzeczy i poszli do domu. Do niedawna tylko Duffa, teraz do ich wspólnego.
-Jutro wracają Gunsi. Proszę, nie wystrasz się ich, bo znając życie, wrócą w takim stanie, że szkoda gadać.
-Spróbuję - doszli do domu. Duff zaniósł jej ubrania do sypialni.
-Ułóż tu swoje rzeczy - wskazał na pustą szafę. - Co zjesz na kolację? Pizza?
-Okey
-To pójdę zamówić. - Duff zamówił pizzę i wrócił do niej. - Jakie ja mam szczęście, że na ciebie wpadłem.
-Ja też się cieszę z tego powodu - wtuliła się w niego. Po 30 minutach dostawca przyniósł pizzę. Zjedli ją praktycznie w milczeniu.
-Kocham cię - szepnął. Wziął ją na ręce i zaczął namiętnie całować. Ona odwzajemniała pocałunki. Zaniósł ją do sypialni. Zaczął dobierać się do jej bluzki, nadal całując - Mogę?
-Pewnie - szepnęła. Duff zdjął z niej bluzkę, zaczął pieścić jej piersi. Michelle cicho westchnęła. Zaczął rozpinać jej spodnie. Ona zdjęła jego koszulkę. Zdjął z niej spodnie, i zsunął jej majtki. Delikatnie zaczął pieścić językiem jej łechtaczkę. Po chwili dziewczyna zaczęła cicho pojękiwać. - Jesteś gotowa?
-Tak - westchnęła. Duff zdjął swoje spodnie i bokserki, był już nieźle podniecony, powoli wszedł w nią. Dziewczyna głośno jęknęła. Duff zaczął przyśpieszać. Oddychał bardzo ciężko i głęboko. Wsłuchiwał się w jej rozkoszne jęki. Posuwał ją bardzo mocno
-AAAACH! DUFF! WSPANIALE! - krzyczała bardzo głośno. Duff również jęczał. Przyśpieszył, chciał by było jej dobrze. Liczyła się tylko ona. - KOCHAM CIĘ! OOOCH! - krzyknęła.
-JA CIEBIE... JA CIEBIE TEŻ! - jęczał bardzo głośno. Było mu tak dobrze, jak nigdy dotąd. Wyszedł z niej. Wsunął dwa palce do jej pochwy i zaczął rytmicznie poruszać ręką, jednocześnie liżąc jej łechatczkę. Dziewczyna krzyczała z podniecienia. Po chwili ponownie w nią wszedł. Pchał od razu mocno.
-AAAAACH! JESTEŚ WSPANIAŁY! - jęczała
-TY TEŻ! - krzyknął przerywając na chwilę jęki. - NIGDY Z NIKIM NIE BYŁO MI TAK WSPANIALE! - krzyknął. Po chwili oboje przeżyli niesamowite orgazmy. Duff opadł zmęczony obok niej. Przykrył ich kołdrą i przytulił ją - Kochanie, byłaś wspaniała.
-Ty też... Duff, zachowałam się jak dziwka.
-Co? Niby dlaczego?
-Duff, oddałam ci się po jednym dniu znajomości - powiedziała zmartwiona
-Michelle, nie jesteś dziwką. Jesteś moją ukochaną... Jesteś tylko moja - przytulił ją mocno. Tak przytuleni zasnęli. Dziewczyna wstała o 7 rano. Duffa nie było w łóżku. Wzięła czystą bieliznę i ubrania i poszła do łazienki. Wzięła gorący prysznic. Nagle ktoś wszedł do jej łazienki
-AAA! - dziewczyna krzyknęła zakrywając się ręcznikiem

wtorek, 26 czerwca 2012

27.06.2012 - Rozdział pierwszy; Miłe spotkanie


Michelle szła słonecznymi ulicami Los Angeles, zamyślona, ze słuchawkami w uszach. Słuchała piosenek swojego ulubionego zespołu - Guns N' Roses. Akurat leciała piosenka Don't Cry. Dziewczyna zaczęła nucić piosenkę cichutko. Łzy napłynęły jej do oczu, jak zresztą zwykle podczas słuchania owej piosenki. Zaczęła rozmyślać o przeszłości. Dziewczę bowiem miało lat dziewiętnaście, a przeżyło bardzo wiele. W wieku 11 lat straciła ojca, w wieku 17 porzuciła ojczyznę, wzięła gitarę i uciekła do Los Angeles. Nagle, ktoś wpadł na dziewczynę z taką siłą, że ta aż upadła.
-Jak ty kurwa chodzisz!?
-Przepraszam - chłopak szepnął nieśmiało i pomógł jej wstać
-Czekaj...Ty jesteś Duff McKagan - spojrzała na chłopaka z podziwem
-Tak, to ja - odpowiedział lekko speszony
-Mój Boże, uwielbiam was. Gunsi to mój ulubiony zespół!
-Może w ramach przeprosin, pójdziesz ze mną do kawiarni? - popatrzył na nią nieśmiało - Byłoby mi bardzo miło.
-Bardzo chętnie - odpowiedziała
-Więc idziemy!
Szli do kawiarni w głębokim milczeniu. Co chwilę spoglądali na siebie nieśmiało. Po kilkunastu minutach doszli na miejsce.
-Co panienka sobie życzy - zapytał Duff
-Hmm...- chwila zastanowienia - Tiramisu.
-Dwa razy tiramisu poproszę! - powiedział do kelnera - Właściwie, jak masz na imię?
-Jestem Michelle.
-Lubię to imię - uśmiechnął się.
Michelle uśmiechnęła się nieśmiało.
-Smacznego! - kelner podał im deser. Oboje zaczęli jeść.
-Opowiesz coś o sobie? - Duff do Michelle - Jeśli zechcesz oczywiście.
-Pewnie. Od czego by tu... - chwila zamyślenie - Więc pochodzę z Polski. W wieku zaledwie 11 lat straciłam ojca. Moja kochana mama miała mnie głęboko w dupie. W wieku 13 lat zaczęłam grać na gitarze elektrycznej, zaczęłam wiązać z tym swoją przyszłość. Niestety matka tego nie akceptowała. W wieku 17 lat postanowiłam uciec z domu. Tak znalazłam się tu. Mieszkam tu już od dwóch lat. - opowiedziała w wielkim skrócie
-Przykro mi...
-Eh, dziękuję - uśmiechnęła się
-Ależ proszę. - spojrzał na nią z uśmiechem - przejdziemy się jeszcze gdzieś?
-Ale gdzie?
-Choćby i do mnie - uśmiech
-Wiesz, chętnie - uśmiech
-Więc chodź! - wstaje - Ale najpierw do piekarni!
-Okey
Tak więc udali się do piekarni.
-Ooo! Ciastka cynamonowe! I jeszcze rogaliki! I bułki!
-Boże Duff!
-No co, mam umrzeć z głodu? - Uśmiechnął się.
-Broń Boże! - Michelle zaczęła się śmiać.
Wyszli z piekarni.
-Może chodźmy jeszcze do parku - ciągnie ją za rękę na ławkę - pokarmimy gołębie! - podaje jej połowę bułki. Michelle uśmiecha się słodko, rzuca kawałki bułki gołębią, które natychmiast je zjadają.
-Jakie one są słodkie! - Michelle mówi z uśmiechem, rzucając ptakom ostatni kawałek
-Późno się robi, chodźmy! - łapie ją nieśmiało za rękę i prowadzi do siebie. - O Gunsów nie ma. To nawet lepiej, będzie spokój. Czekaj, zrobię coś do jedzenia. Siadaj - wskazuje kanapę. Michelle siada. Duff wraca po 15 minutach - Mam nadzieję, że lubisz jedzenie na szybko - podaje jej miskę z frytkami.
-Ano lubię! - zaczyna jeść.
-Może włączę jakiś film? Co byś chciała obejrzeć?
-Horror!
-Może Piła?
-Okey, lubię Piłę.
-A wiesz, że ja kiedyś zrobiłem maskę!? Sam! - pobiegł na górę, po chwili wrócił w masce - Zagrajmy w grę! - powiedział zimnym głosem.
-Urocza jest - Michelle spojrzała na niego z uśmiechem.
-Dziękuję. Przyniosłem też koce - podaje jeden Michelle, siada obok niej i nakrywa się swoim kocem aż po samą szyję, włącza film
-Zimno ci? - przykryła się swoim kocem.
-Tak, mnie zawsze jest zimno.
-Mogę? - zapytała przytulając go
-Pewnie, lubię gdy ktoś mnie tuli - uśmiecha się, tuląc ją. Po kilkudziesięciu minutach, dziewczyna zasnęła. Film się skończył. - Eh... - westchnął biorąc dziewczynę na ręce. Położył ją w sypialni. Zdjął jej spodnie. Przykrył ją kołdrą. Położył się obok dziewczyny, wpatrując się w nią. Michelle przez sen przytuliła się do niego. Delikatnie pogładził ręką jej włosy. Michelle zamruczała coś przez sen. - Ciii, śpij. - dziewczyna jeszcze bardziej się w niego wtuliła. On niepewnie pocałował ją.
-Kocham cię... - zamroczała przez sen.
-Mnie? - zapytał zdumiony
-Duff, kocham cię... - szepnęła
-Kochasz mnie!?
-Co? - zapytała budząc się.
-Kochasz mnie?
-Skąd ten wniosek?
-Mówiłaś o tym przez sen. - poinformował ją. Dziewczyna nieśmiało spuściła wzrok.
-Spójrz na mnie - szepnął. Michelle nieśmiało spojrzała mu w oczy.
-Wiesz, moża ja już lepiej sobie pójdę... - wstała i poczęła ubierać spodnie
-Nie zostawiaj mnie.
-Podaj choć jeden powód dla którego mam zostać.
-Bo... bo ja nie chcę być dzisiaj sam. - odparł nieśmiało. Dziewczyna po chwili zastanowienia wróciła do łóżka. - Dziękuję. - przytulił ją - Na ile ze mną zostaniesz?
-Na jedną noc?
-A może... na dłużej?
-Nie chcę ci sprawiać kłopotu...
-Ale przestań, nie sprawiasz mi kłopotu - popatrzył jej w oczy. Zbliżył twarz do jej twarzy; czuł na niej jej oddech. Michelle przymknęła lekko oczy. -Mogę? - szepnął i pocałował ją nieśmiało. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek. - Mała... ja... wiesz... to dziwnie zabrzmi, ale zakochałem się w Tobie...
-Duff... ja w tobie też... - przytuliła się do niego. Tak przytuleni zasnęli. Nastał ranek.
-Michelle - szepnął do jej ucha.
-Tak? - zapytała półprzytomna. Przez chwilę zastanawiała się gdzie jest.
-Co chciałabyś na śniadanie?
-Nie wiem... Gofry?
-Okey, zrobię ci - pocałował ją w policzek - A ty chciałaś kilka godzin temu sobie iść. - rzekł usiadłszy na łóżku.
-Oj tam - usiadła za nim i poczęła masować jego plecy.
-Ooo tak... Troszkę wyżej - wyszeptał. Dziewczyna zaczęła masować wyżej - Jak przyjemnie - zamruczał jak kot.
-A co jeśli przestanę? - zapytała
-To... to... nie wiem... - powiedział po chwili zastanowienia. Dziewczyna uśmiechnęła się i przestała masować - Ejj! - zaczął ją łaskotać
-Ej noo! To niesprawiedliwe! - krzyknęła śmiejąc się głośno
-A ty to mogłaś? - pocałował dziewczynę delikatnie - to ja pójdę zrobić to śniadanie - uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.